
Jestem Edyta, a Ty?
Lubię robić sobie miejsce na mniej. Także ilustracjami.
Wybrałam plakat, bo to prostota i mniejszy ciężar posiadania.
Zajmuje niewiele miejsca, a kiedy Ci się znudzi, zawsze możesz go zwinąć,
zmienić jego funkcję albo oddać do recyklingu.
Plakaty są dla mnie formą komunikacji ze światem




Ale z ilustracją to nie była miłość od pierwszego wejrzenia
Po maturze nie dostałam się na malarstwo, zdałam więc na polonistykę, a potem zostawiłam ją dla rzeźby. Na trzecim roku z braku wolnych miejsc na metalu i litografii trafiłam na linoryt. I to w pracowni linorytu obroniłam swój czarno-biały dyplom z wyróżnieniem.
Po studiach próbowałam odnaleźć się w różnych dziedzinach. Wielu z nich nie czułam. Do dzisiaj z przyjemnością wpadam jedynie na siłkę. Stąd w moich plakatach znajdziesz sporo wątków fitnessowych.
Rysunek mi się przydarza
Nie rysuję codziennie ani na zawołanie. W końcu uprawiam wolny zawód. Z komercją też mi nie po drodze. Lubię swoją odręczną kreskę, oszczędność formy i zdawkowy komentarz. Interesują mnie emocje. Wyparte wciąż oswajam. A skoro tu jesteś, pewnie znasz to z autopsji. Zgadłam?
Na targach plakatu i ilustracji obserwuję Twoje reakcje
Lubię, kiedy wpadasz na stoisko się przywitać, poszperać w rysunkach, podotykać papieru. A jeszcze bardziej – kiedy nie możesz się zdecydować, który plakat wybrać, albo kiedy wiesz od razu, że ten i żaden inny. Czasami słyszę, że chcesz wszystkie. I wtedy przez moment Ci zazdroszczę, bo chciałabym spojrzeć na swoje prace Twoimi oczami.


A jakie historie z klientami zapamiętałam najbardziej?
Może powinnam tu rzucić kilkoma znanymi nazwiskami, które kupiły ode mnie ilustracje, ale bliżej mi do zwykłego życia niż showbizu. Powiem tylko, że aktorzy najczęściej kupują u mnie plakaty z krukami.
Historia 1
Kiedyś klientka zamówiła u mnie ilustrację „Mierz wyżej” na płycie pcv, żeby zasłonić nią grzejnik. Tak, u mnie wszystko możliwe. Potem zamówiła jeszcze „Wszystko w Twoich rękach” do łazienki. Kiedy podesłała mi zdjęcia, okazało się, że ten drugi powiesiła sobie nad umywalką zamiast lustra. Mnie bawi, pozdrawiam.
Historia 2
Na Targach Plakatu pewna dziewczyna w towarzystwie drugiej kupiła plakat „Nad morze byś mnie zabrał” i poprosiła, żebym dopisała na nim flamastrem „a” (żeby wyszło „zabrała”). Nie lubię pisać po printach, ale to „a” ładnie mi wtedy wyszło. Dopiero po fakcie zrozumiałam, że dziewczyny były parą.
Historia 3
Z tym samym plakatem wiąże się jeszcze jedna historia. W czasie pandemii klient z W-wy zamówił jego przeróbkę z „Nad morze byś mnie zabrał” na „Za granicę byś mnie zabrał”. Wtedy było to bardzo zabawne. W grudniu 2023 odwiedził mnie na targach z żoną i usłyszałam, że plakat ciągle wisi i cieszy oko. Pragnienie wyjazdu chyba wiecznie żywe.
Ważne! Tak naprawdę cieszy mnie każde zamówienie, bo w ten sposób doceniasz i wspierasz moją twórczość.


Chcesz porozmawiać o współpracy albo kupić coś dla siebie?
Napisz do mnie: edytadraus@gmail.com. Odpiszę szybko.
