Ja vs Jack Russell terrier, czyli dwa światy.
Nigdy nie miałam psa. Czasami zastanawiam się, jakiego psa mogłabym mieć i dlaczego nie Russell terriera.
Jack Russell w moim domu to koniec. Koniec ciszy. Koniec butów. Koniec roślin. Wpadałby do pracowni jak burza, zjadał klucze od skrzynki, szczekał na paprotkę albo gonił swój cień przez godzinę. W dodatku codziennie wieczorem chciałby na spacer. Taki szybki. Do Chorwacji.
Zdecydowanie wolę go na animacji lub ścianie. Taki Russell bez ryzyka. Pies na miarę moich możliwości. Bo demolkę w życiu już miałam.
Ten rysunek zrobiłam na pamiątkę spotkania z tym małym barbarzyńcą. Czy ktoś jest tu fanem_ką tej dzikiej rasy?

